Dlaczego zaczęłam się zdrowiej odżywiać? Powiem prawdę, a co mi tam. Z próżności. Chciałam po prostu być smuklejsza i bardziej podobać się sobie. Mierzę 173 cm i jak na kobietę jestem całkiem wysoka, dlatego 2 kilogramy na plusie nie były w moim przypadku bardzo zauważalne. Ale gdy pewnego dnia stając na wadze zobaczyłam 66 kg stwierdziłam, że czas zabrać się za siebie. Jak pomyślalam, tak zrobiłam.

Za namową przyjaciółki zaczęłam biegać. Nigdy nie byłam typem sporstmenki, dlatego na początku truchtałam bardzo powoli, z czasem się rozkręcając. Ale wiecie to? Sport to za mało. Nie zrozumcie mnie źle. To świetny sposób na zgrabne ciało, ale niestety nie wystarczy, żeby osiągnąć wymarzone efekty – na które dalej pracuję. Najważniejsze jest to, co mamy na talerzu. I cieszę się, że w końcu to zrozumiałam ☺

Od razu zaznaczam, że nie jestem żadnych ekspertem w kwestii zdrowego żywienia. Przedstawiam po prostu swoje sposoby, które na mnie działają. Dwa miesiące temu robiłam rutynowe badania krwi i wszystko jest w normie. Także chyba coś robię dobrze ☺

Woda z rana

omlety

Codziennie staram się trzymać kilku założeń. Po pierwsze, dzień zawsze zaczynam od dużej szklanki ciepłej wody z cytryną. Pobudza organizm do pracy i czuję się po tym świetnie. Gdy czasami zdarza mi się zaspać i odpuszczam sobie wtedy ten krok, na co nie pozwalam sobie często, od razu widzę różnicę w pracy mojego żołądka. Niestety.

Śniadania

omlet z żurawiną

Śniadanie to mój ulubiony posiłek i nie może się składać z kromeczki chleba z ogórkiem. Wręcz przeciwnie. Średnio zawiera od 400-500 kcal i daje mi mnóstwo energii. Zazwyczaj jem owsiankę z owocami i bakaliami albo zdrowe kanapki z ciemnego pieczywa. W weekendy, kiedy mam więcej czasu, raczę się pysznymi placuszkami i omletami na słodko. Zawsze cieszę się na samą myśl o sobotnim śniadaniu. W tygodniu raczej się spieszę.

Regularne posiłki

brokułowe mielone

Istotną kwestią jest też regularność. W ciągu dnia jem około 5 posiłków starając się, aby przerwa między nimi nie była dłuższa niż 4 godziny. Zauważyłam, że regularne jedzenie przyspieszyło mój metabolizm, co pomaga w utrzymaniu wypracowanej wagi. Nie liczę kalorii, bo przy moim charakterze, wiem, że straciłabym przy tym zdrowy rozsądek. Po prostu staram się, aby śniadanie i obiad były najbardziej kaloryczne spośród wszystkich moich posiłków. A, i nie najadam się na noc. Potrzebuję co najmniej 1,5 godziny przerwy po jedzeniu zanim pójdę spać.

Dobre i złe produkty

fit baton

czekolada gorzka miętowa terravita

Kolejną zasadą, której się trzymam jest wplatanie konkretnych, wartościowych składników do mojej diety. Jest to pieczywo pełnoziarniste, owoce, warzywa, kakao, kasze, ryże, orzechy i wiele innych. Istnieją produkty, których jedzenie wspomaga osiągnięcie wymarzonych efektów i warto po nie sięgać. Chodzi o  ujemną wartość kaloryczną, jemy coś i chudniemy. Magia ☺ W tracie trawienia posiłku organizm spala więcej kalorii niż zawiera dany produkt. Dlatego jedzmy więcej ogórków, brokułów, grejpfrutów czy ananasa. Ważne jest, aby dodawać takie produkty do diety, ale nie one powinny być jej podstawą. Potrzebujemy kalorii, żeby sprawnie funkcjonować i myśleć. Nie zapominajmy, że za tym wszystkim idzie również rezygnacja z tego, co złe. Czyli przetworzone jedzenie, słodycze czy gazowane napoje. Jak na małą żelkę czy gorzką czekoladę sobie pozwolę, to coca-coli i McDonaldsowi mówię kategoryczne „nie”.

Woda w ciągu dnia

Następną i w moim mniemaniu jedną z najważniejszych kwestii jest picie odpowiedniej ilości H2O. Na początku tzw. „diety” za bardzo wczułam się w picie hektolitrów wody. Zawsze miałam przy sobie butelkę, czego konsekwencją były ciągle wizyty w toalecie. Piłam nawet wtedy, kiedy nie czułam się spragniona. Teraz piję, gdy czuję taką potrzebę. I z moich obserwacji wynika, że średnio wypijam od 1,5 l do 2 l dziennie. Myślę, że tyle w zupełności wystarczy. Poza tym, lepiej pić wodę niż przepełnione słodzikami soki.

Cheat Meal

muffinki

No i najważniejsze, małe oszustwo czyli Cheat Meal. Powiem wprost, gdyby ktoś powiedział mi, że do końca życia nie będę mogła zjeść nic słodkiego czy np. pysznego burgera, stwierdziłabym, że to nie dla mnie i nie dam rady. Raz w tygodniu pozwalam sobie na małe szaleństwo. Staram się jednak pamiętać wtedy, żeby się więcej poruszać. W ten sposób uspokajam sumienie. Uważam, że kawałek ciasta nie zniweczy wypracowanych przez miesiące czy lata starań. Nie dajmy się zwariować. Ja się prawie dałam 😀

Mam nadzieję, że moje wskazówki okażą się pomocne. Może Wy mi coś poradzicie? Czekam na komentarze ☺