Grudzień upłynął z prędkością światła, nawet nie wiem kiedy. Szczególnie czas świąteczny minął błyskawicznie 😉 Postanowiłam się zastanowić nad rzeczami, które służyły mi dobrze albo sprawiały wyjątkową przyjemność w tym czasie. Każdy z nas ma takie produkty, które odnajdujemy w kosmetyczce i okazują się być naprawdę świetne. Zdarzają się nam też odkrycia kosmetyczne, książkowe czy serialowe. Bez trudu wybrałam ich osiem, oto moi grudniowi ulubieńcy.

Kredka do brwi marki Nyx

micro brow pencil nyx

Jak już wspominałam w moim ostatnim wpisie o Tajnikach Makijażu Red Lipstick Monster (klik) moje brwi pozostawiają wiele do życzenia. Próbowałam już różnych produktów, takich jak Aqua Brow z Make up For Ever, cieni z Catrice, ale najlepiej sprawdzają się mi ołówki do brwi. Tych też trochę przetestowałam 😉 Moim ostatnim odkryciem jest kredka z Nyxa Micro Brow Pencil w kolorze Ash Brow. Kolor na szczęście mogłam wybrać w angielskiej drogerii Boots podczas listopadowych odwiedzin u siostry. Jednak po obejrzeniu swatchy w internecie kolor Ash Brown byłby moim pierwszym wyborem. Konsystencja tego ołówka jest bardzo trafiona, dość twarda, ale nie przesadnie, odpowiednio woskowa, ale przy tym napigmentowana. Jej zużycie jest dużo mniejsze niż na przykład kredki do brwi z Golden Rose, którą również bardzo lubię. Paleta kolorów jest duża, także każdy znajdzie coś dla siebie. Micro Brow Pencil znajdziecie w sklepach internetowych albo w salonach Nyxa. Polecam.

Balsam do ust EOS Coconut Milk

Balsamy do ust EOS to żadna nowość, swój trzymam na biurku w pracy od dobrych kilku miesięcy, ale w sumie zapomniałam o nim. A, że w grudniu miałam problem ze spierzchniętymi ustami, stąd przeprosiłam się z nim i smarowałam je  właśnie tym balsamem. Lubię go za zapach, ten mleka kokosowego jest śliczny, urocze opakowanie oraz smak. Nie wszystkie produkty do ust mają słodki smak, a ten tak 🙂

Lakier hybrydowy NeoNail Bonobo Love by Patricia Kazadi

bonobo love

Pewne rzeczy nigdy się nie nudzą i myślę, że czerwień na paznokciach jest jedną z nich. Od kilku miesięcy sama maluję sobie paznokcie lakierami hybrydowymi i zazwyczaj raz w miesiącu wybieram nowy kolor, jeden, a czasami więcej 🙂 Grudzień to miesiąc Świąt Bożego Narodzenia, a święta oznaczają dla mnie czerwony manicure. Kolor Bonobo Love by Patricia Kazadi to bordowa, wyrazista czerwień, po prostu piękna. Czerwień to mój ulubiony kolor na paznokciach, dlatego często będę wracać do tego lakieru. (Na zdjęciach moje paznokcie są pomalowane kolorem Sexy Red z NeoNail).

Perfumy See by Chloe Eau Fraiche

see by chloe eau fraiche

Ten zapach naprawdę powala. Jakiś czas temu poczułam piękne perfumy, gdy odwiedziła mnie koleżanka. Powiedziała mi jak się nazywają, o czym dowiedział się Święty Mikołaj, stąd pod choinką znalazłam flakonik See by Chloe Eau Fraiche. Jest intensywny, ale nie duszący. Ma w sobie świeżość, za którą uwielbiam perfumy. Przyznaję, że ciężko mi być wierną jednemu zapachowi. Na mojej toaletce stoi aktualnie chyba 6 buteleczek z wodami toaletowymi i nastrój decyduje, po którą sięgnę danego dnia. Z tym zapachem najchętniej nie rozstawałabym się wcale.

Nuty zapachowe:

nuta głowy: kwiat jabłoni

nuta serca: hiacynt wodny, jaśmin

nuta bazy: wetiwer

Pędzel Face Expert Brush by Real Techniques

face expert brush real techniques

Opinie o tych pędzlach są różne. Ja jednak należę do ich fanek. Nie wypróbowałam pędzli do oczu z Real Techniques i w sumie nie spieszy mi się, bo na powiece preferuję naturalne włosie. Ale pędzle od Real Techniques do twarzy mi odpowiadają. Pędzel expert face brush sprawdził mi się bardzo fajnie przy nakładaniu podkładu. Pomaga równomiernie rozłożyć produkt na twarzy bez żadnych smug. Używam go wymiennie z pędzlem Zoevy nr 104 Buffer.

Świeca Yankee Candle Candy Cane Lane

yankee candle candy cane lane

Jak większość kobiet przepadam za blaskiem świec. Nic tak nie buduje przyjemnej atmosfery w domu jak świece i świeże kwiaty. Na mojej wishliście od dawna miałam świeczki Yankee Candle, a że nie należą one do najtańszych postanowiłam kupić najmniejszą, żeby osobiście stwierdzić, czy warto inwestować w większe. Zupełnie intuicyjnie, po opisie w jednej z drogerii internetowych wybrałam zapach Candy Cane Lane, który wydawał się idealny na nadchodzące święta. I taki właśnie był. Na zdjęciu widać, że wypaliłam ją do końca i już za nią tęsknię 😉 Aromat lukru i mięty zawarty w małym szklanym opakowaniu już zawsze będzie kojarzył mi się z Bożym Narodzeniem.

Immunitet Remigiusza Mroza

remigiusz mróz immunitet

Remigiusz Mróz jest niesamowity, a ja ciągle pozostaję pod wrażeniem jego zdolności do pisania genialnych książek w zaskakująco szybkim tempie. To on wprowadził mnie w skomplikowany świat prawniczki Joanny Chyłki i jej asystenta Zordona. Czwarta część ich perypetii jest nawet lepsza od poprzednich. Tym, którzy nie przeczytali jeszcze Immunitetu nie chciałabym zdradzać zbyt wiele, ale w tej części czytelnik dowiaduje się więcej na temat przeszłości Chyłki i jak to wpłynęło na jej życie. Razem z Zordonem podejmują się również obrony oskarżonego o morderstwo sprzed lat młodego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Historia jest niezwykle ciekawa, a lektura obowiązkowa dla fanów polskiego kryminału.

Serial Belfer

Belfer

Wystarczyły dwa wolne od pracy dni w domu i cały sezon pochłonięty. Serial wciągnął mnie od pierwszego odcinka, co nie zdarza się tak często. Macieja Stuhra ubóstwiam już od czasów filmów Chłopaki nie płaczą i Poranek kojota. Jego bohater, nauczyciel języka polskiego, przyjeżdża na prowincję, aby zająć wakat licealnego polonisty. Niedługo przed jego przyjazdem, w niewyjaśnionych okolicznościach ginie młoda dziewczyna. Nie wiadomo dlaczego, oczywiście z początku, nauczyciel rozpoczyna swoje własne śledztwo. Belfer to polski serial kryminalny, który zdecydowanie warto obejrzeć.

ulubieńcy

A jacy są Wasi ulubieńcy minionego miesiąca? Podzielcie się koniecznie nimi w komentarzach.