Kiedy lato odchodzi w zapomnienie, a pogoda robi się szara i deszczowa pewnie jak każdy potrzebuję tzw. „wspomagaczy”, aby nie wpaść deprechę 🙂 A tak serio, to nastrój się zmienia, brak słońca działa na Nas przygnębiająco i trzeba sobie jakość radzić z nadchodzącymi, zimnymi miesiącami. Jak wszyscy mam na to swoje sprawdzone sposoby. Poznaj moich sprawdzonych umilaczy.

Jak radzę sobie z sezonową chandrą?

Na pierwszym miejscu zawsze będzie lektura. Skończyłam filologię polską, stąd miłością do książek pałam nie od wczoraj. Gdy przychodzi jesień, chociaż nie tylko wtedy, zaopatruję się w ich dużą ilość i wieczorami, gdy tylko znajdę chwilę, oddaję się lekturze. Stawiam przede wszystkim na kryminały, uwielbiam skandynawskich autorów, ale chętnie sięgam również po angielskie i polskie tytuły. Szczególnie polecam serię J. K. Rowling o Cormoranie Strike’u oraz kryminały Remigiusza Mroza o ekscentrycznej prawniczce Joannie Chyłce.

Kiedy nie czytam, to bardzo chętnie oglądam z moim lubym seriale i filmy. Nie ma nic innego jak zawinąć się w koc i obejrzeć coś wspólnie z bliską osobą. Ostatnio wciągnęliśmy się w serial Stranger Things. Od kilku miesięcy subskrybujemy Netflixa, a tam wybór jest naprawdę bogaty.

Do moich umilaczy w sezonie jesienno-zimowym należy również herbata. Muszę przyznać, że nie pijam kawy. Wcale. Nie jestem typem osoby, która bez kofeiny nie może się dobudzić 😉 Za to z wielką przyjemnością sięgam po herbatę, ale dopiero wtedy, kiedy za oknem robi się chłodno. Ukochane przeze mnie herbaty to zielona, miętowa oraz zwykła czarna z dodatkiem cytryny i miodu. Pycha!

Czym byłaby jesień i zima bez ulubionych kapci oraz ciepłych sweterków? Jestem totalnym zmarzluchem, dlatego nie wyobrażam sobie chodzenia po domu boso czy w samych skarpetkach, szczególnie, kiedy robi się zimno. Poza tym, wyciągam również z szafy zapomniane w trakcie lata swetry oraz kupuję nowe. Ostatnio wybór padł na czerwony, wełniany sweter z reniferem, idealny na święta 🙂

Od prawie roku staram się jeść i żyć inaczej. Zdrowiej. Nie ukrywam, że świadomie sięgam po słodkości, jednak zależy mi, aby to co, jem było dobre dla mojego ciała. Przepadam wręcz za fit-deserami. Jest to świetne rozwiązanie dla takich łasuchów jak ja, którzy nie potrafią nie schrupać jakiegoś łakocia w ciągu dnia. Bananowy chlebek, zdrowe muffiny z jabłkami czy pudding chia, to kilka z wielu smacznych, a zdrowych zamienników batonów czy sklepowych ciastek.

Czy zapach mandarynek z czymś Wam się nie kojarzy? Mnie aromat tych cytrusów od zawsze przenosi w czas Bożego Narodzenia spędzanego w rodzinnym domu. W okresie przedświątecznym zajadam się nimi nieustannie, a że są to owoce, zupełnie nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia.

Nie mogłabym nie wspomnieć o bardzo istotnej rzeczy, jaką są zakupy. Jak każda kobieta, uwielbiam buszować po sklepach, jednak zdecydowanie bardziej tych internetowych niż stacjonarnych. Mam dużą słabość do książek i kosmetyków, dlatego jeżeli humor mi nie dopisuje, pozwalam sobie na małą rozpustę i kupuję wtedy jakiś drobiazg na poprawę nastroju 🙂 Co zrobiłabym bez swoich umilaczy?

Gwiazdkowa atmosfera

Wraz z nadchodzącymi Świętami Bożego Narodzenia lista sposobów na przyjemne spędzanie czasu na pewno robi się dłuższa. Samo kupowanie prezentów dla najbliższych, słuchanie Last Christmas w radio, malowanie paznokci na czerwono czy dekorowanie mieszkania sprawia, że czuję się lepiej. Z oczekiwaniem wypatruję śniegu za oknem i daję się ponieść świątecznej atmosferze. Pamiętajmy tylko, aby nie dać się stresowi – te słowa kieruję również do samej siebie, bo natłok obowiązków przed świętami i brak czasu na dopięcie wszystkiego na ostatni guzik przytrafi przysporzyć o zawrót głowy. Bliscy nie lubią jak niepotrzebnie się wtedy nakręcam, dlatego staram się skupić na samych zaletach tego wyjątkowego czasu. Błyszcząca choinka w pokoju, aromat świeżo upieczonych pierniczków dochodzący z kuchni czy moich ukochanych mandarynek potrafi czynić cuda!

A Wy? Jak sobie radzicie z szarówką na dworze? Koniecznie podzielcie się swoimi sposobami w komentarzach 🙂