Książki to moja wielka miłość. Lubię zawsze mieć przynajmniej jedną ze sobą, na wszelki wypadek, gdybym znalazła 10 minut na lekturę. Prawie równym uczuciem darzę również kino. Mimo, że nie jestem wielką jego znawczynią, jak każdy po obejrzanym filmie mam na jego temat opinię. Nie inaczej było z nowym filem reżysera Macieja Żaka Konwój, na który wybraliśmy się w miniony weekend. Od razu przyznaję, że nie przemówił do mnie w 100%. Zapowiadał się na pewno ciekawie. Co więcej, za obejrzeniem filmu przemawiała imponująca obsada polskich aktorów Janusza Gajosa, Roberta Więckiewicza, Przemysława Bluszcza czy Łukasaz Simlata. A że jestem fanką thrillerów i chętnie wspieram polskie produkcje, nie pozostało mi nic innego, tylko przyłączyć się do moich bliskich i pojechać do seans.

Uwaga, wpis zawiera spoilery 😉

konwój

Fabuła

Konwój przedstawia historię funkcjonariuszy służby więziennej, którzy mają za zadanie przewieźć do zakładu psychiatrycznego, skazanego za pedofilię, Kuleszę (Ireneusz Czop). W konwoju jadą – znajdujący się na zakręcie życiowym, uzależniony od narkotyków Zawada (Robert Więckiewicz), młody i niedoświadczony w służbie student prawa Feliks (Tomasz Ziętek), stale poirytowany biurokrata Berg (Przemysław Bluszcz) i nieznany konwojentom antyterrorysta (Łukasz Simlat). Znajdujący się poza konwojem, jednak stale nadzorujący sytuację, naczelnik oraz teść Feliksa, Nowacki (Janusz Gajos) w planach ma coś zupełnie innego niż zwykłe przetransportowanie więźnia. Nowacki nie jest zwykłym dyrektorem zakładu więziennego. Wraz z grupą zaufanych pracowników zgodnie z własnym sumieniem wymierza sprawiedliwość posyłając zwyrodnialców do piachu.

W wyniku pomyłki Feliks znajduje się w konwoju, co do którego jego teść miał swoje plany.  Nie bez powodu również znajduje się w nim ledwo kontaktujący Zawada. W trakcie jazdy do ośrodka zamkniętego wychodzą na jaw plany naczelnika. „Czarny” ma za zadanie zastrzelić skazanego, co utrudnia jemu Feliks. Później okazuje się że, Kulesza został skazany mimo braku wystarczających dowodów. A w związku z charakterem oskarżenia, funkcjonariusze służby więziennej, w tym Zawada, kastrują go w jednej z cel. Funkcjonariusz ze względu na swój narkotyczny stan nie pamiętał wszystkiego dokładnie. Gdy okaleczony mężczyzna wychodzi na wolność, postanawia się zemścić i morduje swoich oprawców, oszczędzając jednak Zawadę, za co z powrotem ląduje za kratkami.

Stale pojawiające się konflikty między konwojentami budowały atmosferę. Obecność beztrosko zachowującego się „Czarnego” nasila niepokój pozostałych. Ostatecznie Zawada, Berg i „Czarny” postanawiają doprowadzić sprawę do końca, co uniemożliwia im Feliks. Sam przejmuje więźnia i pomaga się jemu dostać do szpitala, tym razem z pomocą Zawady, który dręczony wyrzutami sumienia poświęca się w imię sprawy.

konwój

Moje wrażenia

Film faktycznie trzymał w napięciu, klimat dzięki zdjęciom Michała Sobocińskiego i muzyce Antoniego Łazarkiewicza był mroczny, a historia pracowników służby więziennej interesująca. Jest to pierwsza ekranizacja, którą kojarzę, przedstawiająca złożoną pracę pracowników więziennictwa. Jednak akcja wydawała mi się nierówna. Ciągłe retrospekcje zdarzeń wybijały mnie z rytmu, a beznadzieja losów Zawady oraz Kuleszy mocno przybiły. To nie tak, że oglądam tylko komedie, ale ten film naprawdę był dołujący. Chyba reaguję tak po prostu na niesprawiedliwość. Nie ukrywam, że fani mrocznego kina mogą być zadowoleni bardziej ode mnie, dlatego zawsze warto wyrobić swoje własne zdanie. Dodam, że byłam po bardzo ciężkim dniu, może to również miało wpływ na moje wrażenia 😉

Konwój oceniam na 5,5/10. Chociaż mój chłopak pewnie nie zgodziłby się z tak niską notą 😉

A jakie jest Wasze zdanie na temat tego filmu? Wybierzecie się do kina na Konwój? Dajcie znać 🙂